Legia Warszawa wygrywa 3-2 z Motorem Lublin!


Legia Warszawa rewanżuje się za wtorkową wpadkę Motorowi Lublin!

6 września 2026 Legia Warszawa wygrywa 3-2 z Motorem Lublin!
Mateusz Kostrzewa/legia.com

Motor Lublin we wtorkowy wieczór po raz pierwszy wygrał domowe spotkanie z warszawską Legią od 45. lat i miał apetyt na zwycięstwo ligowe. Natomiast Legia będąca w drobnym dołku (brak zwycięstwa w 3 ostatnich meczach) chciała się zrewanżować za haniebną porażkę w Pucharze Polski. Mecz "Motorowców" z "Legionistami" zamykał nam sobotnie granie na boiskach PKO BP Ekstraklasy i nie zawiódł.


Udostępnij na Udostępnij na

Mimo porażki we wtorkowy wieczór to Legia przed tym spotkaniem była faworytem. Podopieczni Mariusza Misiury przed tym starciem w tym sezonie w lidze wygrali zaledwie 1. spotkanie, przeciwko GKS-owi Katowice (1-0). „Legioniści” byli w drobnym dołku formy. Nie udało im się wygrać żadnego z ostatnich 3. spotkań, a do tego mieli apetyty na rewanż po odpadnięciu z Pucharu Polski.

Nudna pierwsza połowa.

We wtorkowy wieczór nie musieliśmy długo czekać, aż wpadnie pierwsza bramka. Dzisiaj niestety już tak, jednak za nim wpadła były inne sytuacje. Pierwsza połowa do najciekawszych nie należała, przez długi okres czasu obie drużyny bardzo dobrze siebie nawzajem neutralizowały. Aczkolwiek to Motor jako pierwszy wysłał groźny sygnał.

W 30. minucie z prawej strony boiska futbolówkę wzdłuż szesnastki zagrał Kamil Lukoszek. Zagranie trafiło do Fabio Ronaldo, który oddał uderzenie z bardzo dobrej odległości, jednak kapitalną interwencją popisał się Otto Hindrich. Uderzenie padło ponownie tym razem na głowę Ronaldo, który uderzył, jednak znowu kapitalną interwencją popisał się Otto Hindrich, który na raty uratował swoją drużynę. To właśnie od tej sytuacji spotkanie zaczynało stawać się coraz ciekawsze.

Następnie w 36. minucie przed szansą stanął Ndiaye. Skrzydłowy znalazł się w polu karnym, miał dogodną pozycję, aby oddać strzał, jednak postanowił podzielić się piłką z Karolem Czubakiem. Zagranie końcowo przejął w ostatniej chwili Arsenić, który uratował Legię przed stratą bramki.

W 38. minucie do głosu doszła jednak w końcu warszawska Legia. Pod własnym polem karnym stracił futbolówkę Ivo Rodrigues na rzecz Michala Sevecika. Pomocnik zagrał bardzo dobre podanie do Jana Kuchty, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Gašperem Tratnikiem. Czech chciał ładną, techniczną podcinką znaleźć drogę do bramki, jednak minimalnie chybił.

Rafał Augustyniak otworzył wynik tego spotkania.

Bramka jednak w końcu nadeszła. Po kolejnej stracie pod własnym polem karnym w 45. minucie Motor znalazł się w tarapatach. Do futbolówki dopadł Michal Sevecik, który dośrodkował piłkę w kierunku Jana Kuchty. Napastnik nie najlepiej opanował futbolówkę, jednak po drodze został sfaulowany przez Bartosza Bereszyńskiego, który stał się ofiarą śliskiej, przez ulewę, murawy.

Do 11. metra podszedł Rafał Augustyniak. Obrońca pewnie wykorzystał jedenastkę, uderzając w środek bramki. Legia Warszawa strzeliła bramkę Motorowi do szatni, jednak podopieczni Mariusza Misiury po przerwie odpowiedzieli w stylu.

Druga odsłona była już zdecydowanie lepsza.

Jak od 30. minuty ten mecz zaczynał nabierać rumieńców to już od początku drugiej odsłony zaczął powoli przemieniać się w prawdziwy rollercoaster. Motor zdecydowanie lepiej wszedł w drugie 45 minut. „Motorowcy” grali szybciej i w końcu znaleźli pomysł na to jak rozmontować dobrze dysponowaną defensywę Legii.

W 65. minucie piłkę na prawej stronie boiska otrzymał Kamil Lukoszek. Boczny obrońca dał bardzo dobre zagranie wprost na głowę Karola Czubaka, który zmienił stan rywalizacji na 1-1. Kapitan „Motorowców” jak i cała jego drużyna, jednak nie spoczęła na laurach. Po zaledwie 3. minutach Otto Hindrich ponownie musiał wyjmować piłkę z siatki.

Genialną piłkę od Ndiaye ponownie dostał Karol Czubak, który pokazał Janowi Kuchcie jak się lobuje bramkarza. Mniej więcej z tego samego miejsca reprezentant polski zrobił dokładnie to samo co Czech w 1. połowie, jednak Polak strzelił skutecznie. Motor wygrywał 2-1 i wyglądał bardzo dobrze. Był nabuzowany pozytywną energią i był drużyną lepszą.


W 79. minucie Makan Aiko miał szansę aby zamknąć to spotkanie. Wyszedł sam na sam z Otto Hindrichem, jednak nie umieścił piłki w siatce. Golkiper „Legionistów” popisał się kolejną świetną interwencja, która jak się okazało była kluczowa dla całego spotkania.

Legia Warszawa zaserwowała szaloną końcówkę.

Apogeum tego meczu nastało wraz z końcowymi minutami. Legia, która nie potrafiła sobie praktycznie nic stworzyć była pod ścianą. Wydawało się, że Motor zgarnie 3 punkty i że pierwszy raz po 45. latach „Żółto-Biało-Niebiescy” wygrają domowe, ligowe spotkanie z warszawską Legia, lecz niespodziewanie wyłonił się inny bohater tego spotkania.

Arbiter tego spotkania – Jarosław Przybył, przez zabawę środkami pirotechnicznymi kibiców Legii na jakiś czas przerwał mecz. Przez to do końcówki tego spotkania doliczył aż 13 minut.

Tyle czasu na spokojnie starczyło „Legionistom”. W 95. minucie Legia wywalczyła rzut rożny. Do dośrodkowania zagranego na bliższy słupek dopadł Rafał Augustyniak. Polak oddał uderzenie, które jednak wybronił Gašper Tratnik. Do odbitej futbolówki najszybciej dopadł Jakub Żewłakow, który z najbliższej odległości wyrównał stan rywalizacji.

Legia poszła za ciosem. Już w 100. minucie przed polem karnym piłkę stracił Ivo Rodriguez. Bartosz Kapustka dał dobre podanie na prawe skrzydło, na którym już czekał Ruben Vinagre. Portugalczyk zagrał futbolówkę wzdłuż szesnastkę, a na zamknięciu już ponownie czekał Jakub Żewłakow, który strzelił drugą bramkę.

Bramkę, która okazał się być zwycięską. Motor ponownie już nie powstał. Jeszcze w ostatnich minutach piłkę meczową na swojej nodze miał Karol Czubak, jednak kapitan „Motorowców” tylko i wyłącznie przestrzelił.

Legia Warszawa liderem!

Lepszy Motor przegrał. Podopieczni Mariusza Misiury zatem cały czas punktują w kratkę, jednak te dwa spotkania z Legią mogą napawać kibiców z Lublina dużym optymizmem. Coraz więcej rzeczy w tej ekipie się po prostu zgadza.

A Legia powróciła na fotel lidera. Oczywiście, będzie jutro spoglądała do Poznania, jak miejscowy Lech poradzi sobie z Rakowem Częstochowa w kryzysie. Aczkolwiek Legia Warszawa wybrnęła z mini dołka. W ostatnich 3 spotkaniach nie wliczając dzisiejszej potyczki strzeliła raptem 2. bramki, a dzisiaj już 3. Jasne, słowa Marka Papszuna, który mówi, że wiele rzeczy jeszcze nie wyglądały tak jak powinny są prawdą, jednak Legia pokazała charakter i to spotkanie może być kluczowe, aby w stolicy zbudować coś wielkiego.

Czytaj także :

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze